niedziela, 3 kwietnia 2011

Dzien pierwszy

Pierwszy, wyjatkowo dlugi dzien za nami.
Przejazd na Afrykanski lad poszedl sprawnie i zaraz po wjezdzie rozpoczela sie prawdziwa przygoda. Juz mamy wrazenie, ze polska rzeczywistosc zostawilismy za soba znacznie dawniej. Do Tetouan byl asfalt, miejskie zamieszanie i troche uciazliwych naganiaczy. Dalej juz tylko piekna kreta blotno-szutrowa droga wzdluz wybrzeza. Motory i my juz wygladamy, jakbysmy jezdzili po bezdrozach przynajmniej tydzien.
Nocowalismy w hoteliku w El Jebha, motocykle nocowaly w srodku miejscowego baru i hotelowym korytarzu. Jest biedniej, bardziej prowincjonalnie, ale sympatyczniej i spokojniej. A jaka podaja rybe!
Widoki juz zachwycaja, a mamy swiadomosc, ze prawdziwe atrakcje sa dopiero przed nami.
Niestety karta na internet nie dziala, nie wiem czy bede w stanie przeslac zdjecia. Bede probowal.
Pozdrawiamy!

środa, 30 marca 2011

Sprzęty już w drodze!

Motocykle z Warszawy rozpoczęły swoją podróż w kierunku Hiszpanii. Po drodze jeszcze przystanek Wrocław, gdzie na przyczepę wjadą sprzęty Tomka i Arniego. Zobaczymy je nocą z piatku na sobotę w Maladze.
Z ciekawostek, załadowana DRZta Tomka bedzie ważyła ok 70 kg mniej, niż Africa Wojtka bez bagażu!
Już niedługo relacja z trasy!






niedziela, 20 marca 2011

Trasa Maroko Enduro 2011

Do wyjazdu zostało 10 dni, najwyższa pora napisać kilka słów o planowanej trasie.
Głównym założeniem jest przemieszczanie się w miarę możliwości mało uczęszczanymi drogami ograniczając jazdę głównymi szlakami do minimum. Pozwoli nam to poznać prawdziwe Maroko z dala od turystycznego zgiełku.
Z lotniska w Maladze, gdzie odbierzemy nasze motocykle  mamy krótką ( 140km) dojazdówkę do Algeciras, skąd promem dotrzemy do Ceuty albo Tangieru. Zależy to od dostępności biletów, decyzja zapadnie po drodze.
 Naszą przygodę w Maroko rozpoczynamy z poziomu morza i kierujemy się na wschód wybrzeżem do Al Hoceima, następnie wschodnią stroną gór Rif jedziemy na południe, przez Taza, Missour, Boudenib do niesamowitych wydm Erg Chebbi.  Po drodze przyjdzie nam poznać smak afrykańskiej hamady (kamienistej pustyni) i liczne przejazdy przez koryta sezonowych rzek.
Z Merzougi (obok Erg Chebbi), wzdłuż granicy z Algierią przemierzymy najdłuższy odcinek przez pustynną hamadę do Tagounite i Zagory. Tam może być wyjątkowo krucho z paliwem, niewykluczone, że trzeba będzie doposażyć się w dodatkowe jego pokłady (często nalewane w miejscowych „stacjach” z butelek i baniaków.
Od Zagory kierujemy się na północ w Wysoki Atlas i to właśnie tam spodziewamy się natrafić na najtrudniejsze technicznie odcinki. Najwyższe przejeżdżane przez nas przełęcze znajdują się na wysokości niemal 3000 m n.p.m, a drogi widoczne na mapach są niejednokrotnie górskimi szlakami, przez które zdolne są przejechać jedynie terenowe pojazdy. Po kilku dniach spędzonych w Wysokim i Średnim Atlasie jedziemy w kierunku miasta Fez. Mimo, że będziemy nadal jechać przez piękne góry oraz lasy cedrowe, będzie to już jednak powrót w kierunku promu. Fez to trzecie co do wielkości miasto Maroka, z niemal milionową populacją. Odwiedzimy tamtejszą Medynę i po raz pierwszy podczas tego wyjazdu pozwiedzamy miasto jak typowi turyści. Następnie jedziemy na północny zachód przez leżącą nad oceanem miejscowość Larache i kierujemy się do portu.
W ten sposób na trasie naszej podróży zaliczymy jazdę wzdłuż Morza Śródziemnego, skrawek Sahary, wjedziemy motocyklami wyżej niż sięgają wierzchołki najwyższych szczytów Tatr i w drodze powrotnej zahaczymy o Atlantyk.
Taki jest plan, rzeczywistość zweryfikuje plany.
Tak z grubsza będzie wyglądała nasz trasa:



wtorek, 15 lutego 2011

Motochallenge wspiera Maroko Enduro 2011!!!

Dzięki wsparciu sklepu i serwisu motocyklowego Motochallenge w Warszawie będziemy wyposażeni w lokalizator satelitarny SPOT! Klikając na SPOT-link na blogu, będziecie mogli na bieżąco śledzić naszą pozycję! Dziękujemy Motochallenge!!


 www.Motochallenge.pl

Rozeznanie terenu

W dzisiejszych czasach, w dobie internetowych forów podróżniczych, tracków z gps pozwalających śledzić poprzednie wyprawy oraz Google Earth, wstępne rozeznanie miejsc wartych odwiedzenia w jakimkolwiek kraju na świecie nie stwarza już problemu. Myśląc o Afryce pierwsze skojarzenie to oczywiście piaski pustyni. Trzeba jednak pamiętać, o Atlasie z najwyższym szczytem mającym ponad 4100 m n.p.m.  i z wieloma przełęczami na wysokościach rzędu 2000-3000 m n.p.m, które mamy zamiar przejechać. Myślę, że to właśnie ścieżki Atlasu odcisną najmocniejszy ślad w naszej pamięci.

Po przeczytaniu kilku relacji z motocyklowych wypraw do Maroka , wiedziałem czego można się na miejscu spodziewać. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że wyłonił się z nich pewien schemat wypraw Marokańskich.  Trzeba przecież zaliczyć kilka tras po pustyni oraz po górach, ewentualnie wzbogacić to o wizytę w którymś z większych miast, zazwyczaj Fez lub Marrakech. A to narzuca pewien kształt podróży.
Sięgnąłem również po kultową pozycję Chrisa Scotta – Morocco Overland, która jest bardzo szanowanym przewodnikiem dla miłośników podróży w stylu adventure po Maroku. Scott, który zjeździł większą część świata kompleksowo radzi w niej jak się do wyjazdu przygotować, na co uważać, co zabrać ze sobą, jak się spakować, jakie mapy kupić itd. Książka zawiera cały katalog proponowanych tras, dokładnie opisanych, z koordynatami do gps, jest więc wielką pomocą dla osób, które chcą dobrze przygotować się do wyjazdu tego typu.

Do planowania trasy i nawigacji posłuży  Mapa Michelin 742 1:1000.000 (jednorazowa ze względu na cienki papier na jakim jest wydrukowana) oraz mapa Reise Know How 1:1000.000 (niezniszczalna, zalaminowana, składana). Korzystam z nawigacji gps  poprzez urządzenie PDA – HTC Touch HD, przy użyciu programu TwoNav Pocket do obsługi elektronicznych map topograficznych. Jako mapa do gps posłuży skalibrowana, wspomniana mapa Reise Know How oraz, dla wtajemniczonych mapa Olafa (http://www.island-olaf.de/travel/marokko/gps.html)



Fantastyczny jest oczywiście Google Earth, który poprzez widok 3D pozwala przebyć planowaną trasę nie ruszając się z domu. Co ważniejsze, umożliwia też wypatrzenie ścieżek i dróg nie naniesione na mapach. Bardzo fajne narzędzie.

Więcej o samej trasie już niedługo.

piątek, 11 lutego 2011

Rozpoczęcie sezonu 2011

W minioną niedzielę, 6 lutego pogoda okazała się łaskawa i zrobiło się całkiem ciepło. Postanowiłem sprawdzić, czy na ulubionych leśnych trasach zalega jeszcze śnieg i przy okazji rozgrzać sprzęt i siebie po zimowej przerwie. I tu niespodzianka, w lesie było SUCHO! Nie było śniegu, nie było błota. Była za to świetna jazda i dużo dobrej zabawy. Przypomniałem sobie jak można skutecznie podwyższyć poziom endorfin :) Przy okazji wdałem się w sympatyczną motocyklową pogawędkę z ratownikami medycznymi obstawiającymi zawody rowerowe (!!! 6 lutego!!!) w okolicach Karczewa. Pierwsze jazdy zaliczone, mam nadzieję, ze wiosna przyjdzie na dobre.

Kilka zdjęć z tego dnia:



Jeździć motocyklem po Maroku?? Ale po co??

Wielu kusiło się na opisanie fenomenu podróży motocyklowych. Odkrywanie nieznanego, przygoda, stawianie czoła trudnościom, poznawanie obcych kultur, fascynacja ludźmi i pięknem przyrody, ale też tęsknota za domem i bliskimi, niejednokrotnie zmęczenie lub ból. Wszystko to tworzy absolutnie uzależniającą mieszankę, która nie pozwala ograniczyć życia jedynie do sfery życia domowego i pracy.
Każda podróż motocyklem daje bezpośredni kontakt z otoczeniem: słońcem, wiatrem, deszczem, zapachami, również ze zmęczeniem czy bólem. Wyzwala niepohamowaną radość życia, z której nie sposób zrezygnować.
Po pierwszej dalszej podróży do Albanii w 2009r i rocznej przerwie w motocyklowych przygodach wynikającej z narodzin synka Rocha, zrodził się pomysł zorganizowania kolejnego wypadu. Podróży w miejsce nowe, inne niż dotychczas mi znane, lecz jednocześnie na tyle nieodległe by zmieścić się w 2 tygodniach urlopu i ograniczonym budżecie.
Podczas lektury zaprzyjaźnionych forów internetowych (podziękowania dla forumowiczów africatwin.com.pl i advrider.pl) i ksiązki Chris’a Scott’a Adventure Motorcycling Handbook do głowy przyszło Maroko, z Saharą, wydmami i wysokimi górami Atlasu. No i jakby na to nie patrzeć byłby to wyjazd na inny kontynent – do Afryki!
Wystarczył jeden telefon do kolegów Wojtka i Tomka ze wspólnego wyjazdu do Albanii i klamka zapadła. Jedziemy do MAROKA! Do grupy dołączył jeszcze Arnie z Wrocławia i w tym składzie uderzymy na podbój Sahary i Atlasu.
Dziś z zaklepanym urlopem i biletami lotniczymi w ręku, zaczynamy odliczać czas do zbliżającej się przygody. Rozpocznie się ona 1 kwietnia 2011 o godz. 16:10. Mamy nadzieję, że do tego czasu sytuacja w północnej Afryce się uspokoi i nasz wyjazd odbędzie się bez komplikacji.
Postaram się na bieżąco umieszczać tu informacje o przygotowaniach i planowanej trasie, a po rozpoczęciu podróży również relacje i zdjęcia z samej wyprawy.
Będzie mi miło, jeśli będziecie towarzyszyli nam w tej wyprawie!
Paweł